sobota, 6 kwietnia 2013

"A Bicyclette", ma cher




Quand on partait de bon matin, quand on partait sur les chemins
À bicyclette
Nous étions quelques bons copains, y'avait Fernand, y'avait Firmin
Y'avait Francis et Sébastien et puis Paulette
On était tous amoureux d'elle, on se sentait pousser des ailes
À bicyclette
Sur les petits chemins de terre, on a souvent vécu l'enfer
Pour ne pas mettre pied à terre devant Paulette

Faut dire qu'elle y mettait du coeur, c'était la fille du facteur
À bicyclette
Et depuis qu'elle avait huit ans, elle avait fait en le suivant
Tous les chemins environnants à bicyclette
Quand on approchait la rivière, on déposait dans les fougères
Nos bicyclettes
Puis on se roulait dans les champs, faisant naître un bouquet changeant
De sauterelles, de papillons et de rainettes

Quand le soleil à l'horizon profilait sur tous les buissons nos silhouettes
On revenait fourbus, contents, le coeur un peu vague pourtant
De n'être pas un seul instant avec Paulette
Prendre furtivement sa main, oublier un peu les copains
La bicyclette
On se disait "C'est pour demain, j'oserai, j'oserai demain
Quand on ira sur les chemins, à bicyclette





dobranoc :)

czwartek, 4 kwietnia 2013

Podatek od oszczędności

Jakie są skutki oglądania Facebooka przed snem? Ano takie, że możesz natknąć się na przeterminowany Prima Aprillis, który zepsuje Ci to na co najbardziej zasłużyłeś u schyłku dnia - sen sprawiedliwego. Jedna z moich "znajomych" też się na niego złapała, w dodatku chwilę przede mną. Północ to godzina horrorów. A więc czytam:

"W świetle ostatnich orzeczeń Urzędu Skarbowego unikanie wydatków jest równoważne ze wzrostem dochodów realnych i jako takie powinno być opodatkowane.
Michał Boni, minister cyfryzacji, nie ustaje w wychodzeniu z coraz to nowymi pomysłami, dość znacznie wykraczającymi poza obszar jego kompetencji, [...]. Przed kilkoma dniami dostrzegł, iż jak na razie rowerzystów ominęła fala jego kreatywności legislacyjnej, więc postanowił nadrobić zaniedbania [...]. Posiadacze rowerów czynią niebagatelne oszczędności na zakupach paliwa, ubezpieczeniach, podatkach i innych wydatkach związanych z użytkowaniem samochodu. [...] Propozycja min. Boni polega więc na nałożeniu na rowerzystów podatku od efektywnego zwiększenia dochodów."

cały artykuł tu:  http://monitorpolskislowian.nowyekran.pl/post/90179,podatek-od-rowerow-nowe-pomysly-michala-boni


Pierwszą myślą moją było: "Czy temu człowieczkowi do reszty odbiło? Jak można być aż tak bezczelnym?", drugą "Niewiarygodne, to musi być fake". Sprawdziłam datę - publikacja 31 marca, za Super Expressem. Blisko, ale to nie Prima Aprillis! Zagotowały się we mnie ziółka co to je wypiłam. Ależ się nakręciłam. Do drugiej w nocy, zamiast smacznie spać, wyobrażałam sobie różne podłości. Najpierw głosowanie w sejmie i las rąk "za", a potem paradujący Boni w koszulce ze znanym skądinąd hasłem "zakaz pedałowania", (przepraszam za skojarzenie). O godzinie 1.15 zmęczona już tą wizualizacją, przerzuciłam się na patrol policji wyskakujący zza krzaka na ścieżkę rowerową:

- mam was! (radosne machanie lizakiem)
- panie policjancie drogi, zostawiłem potwierdzenie wpłat w domu na stole
- w takim razie wystawiam mandat panu i całej pana rodzinie
- ależ panie młodszy aspirancie! pewnie niedługo starszy...
- za brak dokumentu obowiązuje mandat 300zł, najniższy jaki mogę panu wystawić to 50 zł. Razem będzie 4 x 50 (płacz 6-letniej Zosi i 4-letniego Tadzia, lament żony Dżesiki)

Godz. 1. 45. Rozkręciłam się na dobre. Następny powinien być podatek od chodzenia. Przecież nie wszyscy mają swoje pojazdy, dwu- czy czterokołowe, napędzane siłą własnych mięśni, czy siłą pieniądza. Ale co zrobić z tymi którzy pracują w domu? Na nich też jest sposób. Podatek od "niechodzenia"! Toż to najgorszy rodzaj unikania wydatków. Powinno się go karać nie mandatem, a bezwarunkowym ograniczeniem wolności. Jak ktoś chce sobie "niechodzić" to niech siedzi!
Ja chyba śnię...


podsłuchane w Amsterdamie


sobota, 30 marca 2013

Suche buty

Od jakiegoś czasu kombinuję nad przeciwdeszczowymi ochraniaczami na buty. Natknełam się w zeszłym miesiącu na aukcji allegro na używane goretexowe, jak opisywał sprzedający w pełni wodoodporne. Były to dość zużyte "noname'y" i nie do końca miałam zaufanie do ich cudownych właściwości. Połączenie lekkosci, oddychalności i nieprzemakalności ochraniacza to marzenie. Goretex jest idealny, ale drogi. Na portalu o podróżach rowerowych jeden z forumowiczów sam szyje coś w rodzaju stuptutów z cordury. Testujący z zadowoleniem opisywali jazdę po kałużach, ale z tego co doczytałam produkt jest dość gruby i objętościowy. Jednak zależy mi też abym mogła te ochraniacze upchać byle gdzie. Choćby do kieszeni. Czy nie lepiej zatem wypróbować zwykłą, grubą folię?
Jest 100% nieprzemakalna, nie ma szwów, które z czasem zaczynają "puszczać" wodę, owszem noga się w nich spoci, ale załóżmy, że ma być to tanie rozwiązanie doraźne, a nie tydzień rowerowania w porze monsunowej. Jeżdżę w zwykłych, nierowerowych butach, mam najzwyklejsze na świecie pedały, więc mogę mieć też całkowicie odporne na wodę i błoto ochraniacze z katalogu produktów do hodowli trzody chlewnej.
I co powiecie na to? Cena powala na kolana. To aż 27zł. Ale za 50 sztuk :D


niedziela, 24 marca 2013

Babe - świnka na rowerze

Niebanalny design sakw czyniłby ich właścicielkę jedną z najbardziej wyróżniających się dziewczyn na rowerowej ścieżce. A to może być sposób na zawarcie nowej, interesującej znajomości...

- ale ma pani fajne sakwy!
- podobają się?
- jasne, ale wolałbym byczka Fernando zamiast krowy
- aaaa, Red Bull doda Ci skrzydeł? Ja wolę krasulę
- a to jaka krowa? Angielska? Chelsea gra na takiej zielonej trawie
- yhm, słynna angielska murawa... Cóż, to jest krowa rasy czarno - białej...
- że czarno biała to i ja widzę
- ... która stanowi ponad 90% bydła w Polsce. Dzieki skrzyżowaniu jej z rasą Holsztyńsko - Fryzyjską jest uznana za typ kombinowany...
- że co?
- a to, że ma pan z niej potem i roladę, i almette
- hmmm, czy to jest zaproszenie?
- słucham??
- nooo, na obiadokolację ze śniadaniem
- a nie, dziękuję. Już jadłam



To nie żadne "hello kitty" czy "honey bunny", ale "hello piggy" i "sweety milky"


http://www.bikebelle.pl/

sobota, 23 marca 2013

Zapraszam na forum

Od dziś Babynarowery mają swoje FORUM. Założyłam je z nadzieja, że uda mi się namówić na wspólne wycieczki zarówno Panie rowerujące, jak i te które wolą oglądać na rowerze Ojca Mateusza ;)
Jeśli któraś z Was miałaby ochotę na przyjemną, rozweselającą i zdrową zmianę w swoim życiu - ZAPRASZAM. To moze być coś w rodzaju kółka zainteresowań, tak jak zespół tańca brzucha Shaabi, koło gospodyń wiejskich lub miejskich, albo czwartkowe wieczorki przy sztrykowaniu.
Dlaczego tylko PANIE? Jesteśmy babkami, więc prawdopodobnie nie mamy tyle sił w nogach co chłopaki i nie pokonujemy takich dystansów. Czasem nie wiemy czego chcemy (mam pojechać w lewo czy w prawo?) musimy sobie pomarudzić (łojezu nogi mnie już bolą) i poszukać dziury w całym (chyba słyszę z tyłu jakieś stukanie). Skoro chłopaki mogą mieć swoje męskie wyprawy po przygodę, to i my mozemy. Witaj w Rzeczpospolitej Babskiej! ;)

Amsterdam 2012