czwartek, 4 kwietnia 2013

Podatek od oszczędności

Jakie są skutki oglądania Facebooka przed snem? Ano takie, że możesz natknąć się na przeterminowany Prima Aprillis, który zepsuje Ci to na co najbardziej zasłużyłeś u schyłku dnia - sen sprawiedliwego. Jedna z moich "znajomych" też się na niego złapała, w dodatku chwilę przede mną. Północ to godzina horrorów. A więc czytam:

"W świetle ostatnich orzeczeń Urzędu Skarbowego unikanie wydatków jest równoważne ze wzrostem dochodów realnych i jako takie powinno być opodatkowane.
Michał Boni, minister cyfryzacji, nie ustaje w wychodzeniu z coraz to nowymi pomysłami, dość znacznie wykraczającymi poza obszar jego kompetencji, [...]. Przed kilkoma dniami dostrzegł, iż jak na razie rowerzystów ominęła fala jego kreatywności legislacyjnej, więc postanowił nadrobić zaniedbania [...]. Posiadacze rowerów czynią niebagatelne oszczędności na zakupach paliwa, ubezpieczeniach, podatkach i innych wydatkach związanych z użytkowaniem samochodu. [...] Propozycja min. Boni polega więc na nałożeniu na rowerzystów podatku od efektywnego zwiększenia dochodów."

cały artykuł tu:  http://monitorpolskislowian.nowyekran.pl/post/90179,podatek-od-rowerow-nowe-pomysly-michala-boni


Pierwszą myślą moją było: "Czy temu człowieczkowi do reszty odbiło? Jak można być aż tak bezczelnym?", drugą "Niewiarygodne, to musi być fake". Sprawdziłam datę - publikacja 31 marca, za Super Expressem. Blisko, ale to nie Prima Aprillis! Zagotowały się we mnie ziółka co to je wypiłam. Ależ się nakręciłam. Do drugiej w nocy, zamiast smacznie spać, wyobrażałam sobie różne podłości. Najpierw głosowanie w sejmie i las rąk "za", a potem paradujący Boni w koszulce ze znanym skądinąd hasłem "zakaz pedałowania", (przepraszam za skojarzenie). O godzinie 1.15 zmęczona już tą wizualizacją, przerzuciłam się na patrol policji wyskakujący zza krzaka na ścieżkę rowerową:

- mam was! (radosne machanie lizakiem)
- panie policjancie drogi, zostawiłem potwierdzenie wpłat w domu na stole
- w takim razie wystawiam mandat panu i całej pana rodzinie
- ależ panie młodszy aspirancie! pewnie niedługo starszy...
- za brak dokumentu obowiązuje mandat 300zł, najniższy jaki mogę panu wystawić to 50 zł. Razem będzie 4 x 50 (płacz 6-letniej Zosi i 4-letniego Tadzia, lament żony Dżesiki)

Godz. 1. 45. Rozkręciłam się na dobre. Następny powinien być podatek od chodzenia. Przecież nie wszyscy mają swoje pojazdy, dwu- czy czterokołowe, napędzane siłą własnych mięśni, czy siłą pieniądza. Ale co zrobić z tymi którzy pracują w domu? Na nich też jest sposób. Podatek od "niechodzenia"! Toż to najgorszy rodzaj unikania wydatków. Powinno się go karać nie mandatem, a bezwarunkowym ograniczeniem wolności. Jak ktoś chce sobie "niechodzić" to niech siedzi!
Ja chyba śnię...


podsłuchane w Amsterdamie


sobota, 30 marca 2013

Suche buty

Od jakiegoś czasu kombinuję nad przeciwdeszczowymi ochraniaczami na buty. Natknełam się w zeszłym miesiącu na aukcji allegro na używane goretexowe, jak opisywał sprzedający w pełni wodoodporne. Były to dość zużyte "noname'y" i nie do końca miałam zaufanie do ich cudownych właściwości. Połączenie lekkosci, oddychalności i nieprzemakalności ochraniacza to marzenie. Goretex jest idealny, ale drogi. Na portalu o podróżach rowerowych jeden z forumowiczów sam szyje coś w rodzaju stuptutów z cordury. Testujący z zadowoleniem opisywali jazdę po kałużach, ale z tego co doczytałam produkt jest dość gruby i objętościowy. Jednak zależy mi też abym mogła te ochraniacze upchać byle gdzie. Choćby do kieszeni. Czy nie lepiej zatem wypróbować zwykłą, grubą folię?
Jest 100% nieprzemakalna, nie ma szwów, które z czasem zaczynają "puszczać" wodę, owszem noga się w nich spoci, ale załóżmy, że ma być to tanie rozwiązanie doraźne, a nie tydzień rowerowania w porze monsunowej. Jeżdżę w zwykłych, nierowerowych butach, mam najzwyklejsze na świecie pedały, więc mogę mieć też całkowicie odporne na wodę i błoto ochraniacze z katalogu produktów do hodowli trzody chlewnej.
I co powiecie na to? Cena powala na kolana. To aż 27zł. Ale za 50 sztuk :D


niedziela, 24 marca 2013

Babe - świnka na rowerze

Niebanalny design sakw czyniłby ich właścicielkę jedną z najbardziej wyróżniających się dziewczyn na rowerowej ścieżce. A to może być sposób na zawarcie nowej, interesującej znajomości...

- ale ma pani fajne sakwy!
- podobają się?
- jasne, ale wolałbym byczka Fernando zamiast krowy
- aaaa, Red Bull doda Ci skrzydeł? Ja wolę krasulę
- a to jaka krowa? Angielska? Chelsea gra na takiej zielonej trawie
- yhm, słynna angielska murawa... Cóż, to jest krowa rasy czarno - białej...
- że czarno biała to i ja widzę
- ... która stanowi ponad 90% bydła w Polsce. Dzieki skrzyżowaniu jej z rasą Holsztyńsko - Fryzyjską jest uznana za typ kombinowany...
- że co?
- a to, że ma pan z niej potem i roladę, i almette
- hmmm, czy to jest zaproszenie?
- słucham??
- nooo, na obiadokolację ze śniadaniem
- a nie, dziękuję. Już jadłam



To nie żadne "hello kitty" czy "honey bunny", ale "hello piggy" i "sweety milky"


http://www.bikebelle.pl/

sobota, 23 marca 2013

Zapraszam na forum

Od dziś Babynarowery mają swoje FORUM. Założyłam je z nadzieja, że uda mi się namówić na wspólne wycieczki zarówno Panie rowerujące, jak i te które wolą oglądać na rowerze Ojca Mateusza ;)
Jeśli któraś z Was miałaby ochotę na przyjemną, rozweselającą i zdrową zmianę w swoim życiu - ZAPRASZAM. To moze być coś w rodzaju kółka zainteresowań, tak jak zespół tańca brzucha Shaabi, koło gospodyń wiejskich lub miejskich, albo czwartkowe wieczorki przy sztrykowaniu.
Dlaczego tylko PANIE? Jesteśmy babkami, więc prawdopodobnie nie mamy tyle sił w nogach co chłopaki i nie pokonujemy takich dystansów. Czasem nie wiemy czego chcemy (mam pojechać w lewo czy w prawo?) musimy sobie pomarudzić (łojezu nogi mnie już bolą) i poszukać dziury w całym (chyba słyszę z tyłu jakieś stukanie). Skoro chłopaki mogą mieć swoje męskie wyprawy po przygodę, to i my mozemy. Witaj w Rzeczpospolitej Babskiej! ;)

Amsterdam 2012