sobota, 9 marca 2013

Ikona dizajnu

Na kartach niedawno wydanej przez Design Silesia publikacji pt "Ikony dizajnu Województwa Śląskiego", wśród porcelany, mebli i szybowców, odnalazłam pojazd mechaniczny zwany rowerem :) Ta pięknie wydana, bogato ilustrowana książka-album, opisuje historie najbardziej popularnych przedmiotów użytkowych naszego województwa. W Katowicach do drugiej wojny świadowej istniało kilka warsztatów w których składano ten wówczas najpopularniejszy środek transportu. Największą z nich była mieszcząca się przy ul 3 Maja firma Ebeco - Pierwsza Polska Fabryka Gramofonów i Rowerów (która później rozszerzyła swą działalność). Najpewniej już wtedy wiedzieli, że muzyka na rowerze jest bardzo ważna i marzyli o przenośnych odtwarzaczach :D


Na zdjeciach możemy podziwiać jedyny do dziś kompletnie zachowany egzemplarz produkowanego tam stylowego bicykla, którego właścicielem jest mój znajomy, emerytowany dziennikarz i kolekcjoner Wojtek Mszyca. Rower z 1925 roku zdecydowanie zasłużył sobie na miano ikony dizajnu :)


Rozmowa z Wojciechem o Ebeco, Adlerze i o tym kto wynalazł koło


___________________________________________________________________________________
"Ikony dizajnu Województwa Śląskiego"
autor dr hab. Irma Kozina
Design Silesia (projekt Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego) 






wtorek, 5 marca 2013

Debiut

Nie mogłam oprzeć się słońcu, które od samego rana zachęcało: napompuj wreszcie kółka, zerwij pajęczyny z pomiędzy szprych, twoje nowe gatki w szafie tęsknią za siodełkiem, no rusz się, Babo!
To ostatni dzień urlopu. O 8 rano Dziad Mróz chuchnął mi bezczelnie w twarz, koty za to pchały się z wrzaskiem do uchylonego okna. Czasem myślę sobie, że stworzenie - kot nie posiadł umiejętnosci odróżniania temperatury. Obojętne mu czy parzy czy mrozi. A kysz do łóżka! Rozsiadłyśmy się wygodnie pod kołderką, to znaczy one na. I tak sobie leżałyśmy rodzinnie przy śniadanku, książeczce i tvp info. Aż do godz.11 gdy po raz drugi otworzyłam okno. To był ten czas.
Wycieczka była rozruchowa, po moich wsiach - Zarzeczu, Podlesiu i Kamionce. W sumie tylko 22km, ale to debiut w tym roku. Lany sprawdziły się świetnie, a żelowa wkładka Coolmax jest moim dzisiejszym odkryciem. Żeby to nie była tylko jazda dla jazdy, jak zwykle fociłam, a raczej łapałam ciekawostki.

Na początek JA (postanowiłam wozić ze sobą statyw)
Chwilę póżniej zza płotu (dom po prawej) wyskoczył wściekły burek
(w kłębie jakieś 25cm)
Miał ochotę na świeże mięsko :/ Uciekłam
Świetny pomysł na płot z kamieni, poruszyła mnie jego prostota 
Zupełnie nieśląski styl. Czyżby skandynawski?
To jest perła! Stacja kolejowa Katowice-Podlesie.
Nie bójmy się użyć słowa Dworzec
Szkoła w Podlesiu - 1905r
Piękny, ale niestety zaniedbany budynek w "centrum" Podlesia
Żal

niedziela, 3 marca 2013

Goło i wesoło, ale na rowerze


Wczoraj obejrzałam genialny belgijski film "Boso, ale na rowerze". Nie ukrywam, że do znalezienia go skłonił mnie tytuł i po prostu sie na niego złapałam. Za wyjątkiem jednej słodko-gorzkiej sceny (na zdjęciu) i kilku epizodów, film był zupełnie nierowerowy. Zwykle przed kinomaniacką ucztą nie czytam streszczenia ani recenzji, zwłaszcza jeśli to dotyczy kina europejskiego. Mogę je łykać bez zagrychy i nigdy nie mam kaca. Dopiero po projekcji dowiedziałam się, że obraz był w 2010 roku nominowany do Oskara. Jakoś mnie to nie dziwi ;), ale wstydzę się, że go wtedy przegapiłam. Mój dzisiejszy wpis nie będzie jednak recenzją.


Oto mój ranking wesołych scen rowerowych w nierowerowych filmach


12. Spy hard, USA 1996
Randka z Leslie Nielsenem 



11. Hugo och Josefin, Szwecja 1967



10. Cinema paradiso, Włochy 1998
Słynna scena (ale w tym filmie są same słynne sceny :) 



9. Small soldiers, USA 1998



8. Transporter 3, Wlk Bryt., Francja, USA 2008
Scena pościgu. Rower szybszy od 3 litrowej fury



7. Malena, Włochy 2000
Piękna Monica i jej gruppies :D



6. U pana Boga w ogródku, Polska 2007
Panowie policjanci z suszarką na księdza Antoniego



5. Muppet Show, USA serial



4. Jaś Fasola, Wlk. Bryt. serial



3. Boso, ale na rowerze, Belgia, Holandia 2009



2. Szkoła listonoszy, Francja 1947 (krótkometrażowy)

 

1. Jakallan, Tajlandia 2011
Gdybym umiała tak jak ona!




sobota, 2 marca 2013

Forma rośnie

Wspaniale było w Tatrach. Nie znam wszystkich miejsc na świecie, ale i tak wiem, że tam jest NAJPIĘKNIEJ! :D  To tytułem wstępu...

Tatry Zachodnie, zejście z Wołowca 


Nie należę do osób szczególnie silnych i wytrzymałych więc tym bardziej powinnam dbać o "zaprawę" przed dłuższymi wycieczkami. Jestem bardzo zadowolona, że tym razem, za wyjątkiem dwóch pęcherzy na piętach, obyło się bez jakichkolwiek dolegliwości. Regularne ćwiczenia na rowerku dały mi wymierne korzyści. Czuję to i raduję się, bo motywacja jest tym większa. Przez kilka lat trenowałam jedynie "dojście z domu do auta i z auta do biurka w pracy". Zgroza. Przerywnikami były sporadyczne wyjazdy w góry. Efekt był zwykle opłakany. Zakwasy, umęczenie i kilka dni dochodzenia do siebie.

Podsumowanie treningowe po dwóch miesiącach :)
Treningi rozpoczęłam spokojnie - pół godziny na 1 biegu.
Po tygodniu wydłużyłam czas i podkręciłam tempo jazdy.
Od lutego kręcę min 45 min. (gdy mam słabszy dzień) - 75min., na 3-5 biegu siedząc lub 8 biegu na stojąco.

Jeżdżę średnio 5 x w tygodniu. Chciałabym codziennie, ale praca i szkoła zajmują mi często cały dzień. Gdy wychodzę o 9 rano i wracam po 23, marzę już tylko by oddać się w objęcia Morfeusza.
Zależy mi bardzo na poprawie kondycji i wzmocnieniu mięśni nóg. Wędrówka po Tatrach udowodniła, że jest nieźle. Poza tym schudłam. Nie to było moim celem, ale stało się. Teraz w mojej kolekcji spodni tylko jedna para nie opada mi z kościstego zadka ;) Powróciłam więc z radością do okazjonalnego częstowania się słodyczami, bo groziło już wymianą całej garderoby ;)

Inne efekty:
Pomarańczowa skórka na udach została zredukowana do minimum,
Mam więcej energii do działania (o jakieś 300% ;),
Wpadłam w pozytywny nałóg. Im więcej ćwiczę, tym bardziej tego potrzebuję,
Rowerek, to doskonały sposób na pozbycie się "doła". Nie ma nic lepszego jak porządnie się zmęczyć,
Mniej czasu spędzam na "nicnierobieniu" :)

___________________________________________________________________________________
Ech Taterki... :D

Zwyczajność pozostała na dole, w gęstych, ciężkich chmurach